Strona główna > Fantastyka, Fantastyka zagraniczna, Opinie, Wszystko > „Hobbit” – J.R.R. Tolkien

„Hobbit” – J.R.R. Tolkien

Tytuł: „Hobbit, czyli tam i z powrotem”

Autor: J.R.R. Tolkien

Wydawnictwo:  ISKRY

Liczba stron: 315

Data wydania:  2004

Ocena: 6,5/10

——————————

Dotychczas z dziełami Tolkiena miałem do czynienia jedynie podczas seansu ich filmowych ekranizacji (offtop: jeśli chodzi o nie, to stoją na bardzo wysokim poziomie i od lat oglądam je regularnie). Tymczasem postanowiłem zagłębić się w historię Bilbo Bagginsa, która dzieje się przed tą znaną z trylogii „Władcy Pierścieni”.

Pewnego dnia do Shire w którym zamieszkuje wuj Froda przybywa Gandalf, zatrzymując się u niego na pogawędkę. Wychodząc zostawia na drzwiach znak, który to będzie czynnikiem zwrotnym w spokojnym życiu hobbita. Niedługo potem do jego drzwi pukają zastępy krasnoludów, przygotowanych na długą i trudną wyprawę.

Jak potoczą się losy Bilba? Zapewne nie tak jak się spodziewaliśmy. Jak potoczą się losy krasnoludów? Podobnie, tyle że w tym przypadku nie jest to ocena pozytywna. Przyznam szczerze że od brodatych mięśniaków oczekiwałem dużo większego doświadczenia, woli walki i przebiegłości, tymczasem w mojej subiektywnej opinii sam Gimli (jeden z bohaterów trylogii „Władca Pierścieni”) byłby w stanie sprostać ich kompanii. Bilbo zaś, co jakiś czas pozytywnie nas zaskakuje. Poszukiwacze przygód mają przed sobą niebywale trudną drogę, u której kresu czeka na nich upragniony cel wędrówki. Powieści nie brakuje zabawnych momentów, ciekawych sytuacji i świetnych dialogów (jak choćby rozmowa Bilba z Gollumem), ale bywają chwile w których po prostu nudzi. Być może tylko ja doświadczyłem tego zjawiska, ale przynajmniej kilka razy miałem ochotę odłożyć książkę na bok.

Największą zaletą „Hobbita” jest sposób narracji. W wielu momentach mamy wrażenie jakby autor osobiście uczestniczył w opisywanych wydarzeniach, a fragmenty w których co jakiś czas powraca do poprzednich, wcześniej niewyjaśnionych myśli, bądź lekko rysuje przed nami przyszłość są niebywałe i dodają lekturze uroku.

Być może zbyt wysoko postawiłem Hobbitowi poprzeczkę, a ten nie był w stanie jej przeskoczyć. Być może „słabe” krasnoludy nie miały w sobie ani odrobiny ducha walki który prezentowali bohaterowie „Władcy Pierścieni” czy choćby malutki Bilbo. Być może miałem złe samopoczucie tego dnia. Być może padał deszcz i wiele, wiele więcej. W każdym razie lekko się zawiodłem na powieści Tolkiena, ale w żadnym wypadku nie uważam iż był to czas stracony.

Reklamy
  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: