Strona główna > Fantastyka, Fantastyka polska, Opinie, Polecane, Ulubione, Wszystko > „Kroniki Jakuba Wędrowycza” – Andrzej Pilipiuk

„Kroniki Jakuba Wędrowycza” – Andrzej Pilipiuk

Tytuł: „Kroniki Jakuba Wędrowycza”

Autor: Andrzej Pilipiuk

Wydawnictwo:  Fabryka Słów

Liczba stron: 296

Data wydania:  2001

Ocena: 7,5/10

——————————

Pewnego listopadowego dnia rozległo się głośne pukanie do drzwi frontowych, z lekkim znudzeniem oderwałem się od wykonywanej wówczas czynności i ruszyłem w kierunku źródła dźwięku, by dowiedzieć się któż to nie daje wypocząć spokojnym obywatelom. Nim dotknąłem klamki poczułem dziwną mieszankę zapachów, jakby to coś od czego dzieliła mnie około pięcio-centymetrowa warstwa drewna, nie wiedziało do czego służy mydło, natomiast w kwestii alkoholu było co najmniej specjalistą. Z niepohamowaną odrazą uchyliłem drzwi, zamek zaskrzypiał przyjaźnie, a w progu stał Jakub (tak się wówczas przedstawił). Zapytał czy nie mam czegoś do przepłukania gardła i bez najmniejszego oporu wszedł do środka roznosząc błoto po mieszkaniu.

Tak właśnie wyglądało moje pierwsze spotkanie z tytułowym wiejskim egzorcystą. Czego u mnie szukał? Nadal nie wiem, w każdym razie po jego wyjściu zauważyłem iż brakuje zarówno bochenka chleba, jak i denaturatu.

„Kroniki Jakuba Wędrowycza” należą do tego typu książek które poprzez swój absurd coraz bardziej intrygują. Opowiada ona bowiem o przygodach tytułowego Jakuba, jak również jego kompanii rodem z „Czterech Pancernych”.  Powieść zbudowana jest z kilku luźno powiązanych ze sobą opowiadań, których jedyną wspólną cechą jest bohater i jego fach. Fach dość specyficzny i niecodzienny, bowiem staruszek w gumowcach zajmuje się przepędzaniem duchów, demonów i wszelkiej maści upiorów czających się na zamieszkanym przez niego świecie.  Jak można wywnioskować po okładce, różni się znacznie od znanego nam obrazu egzorcystów, w jego „torbie podręcznej” nie znajdziemy ani krzyża, ani modlitewnika, próżno tam szukać nawet czosnku czy osinowych kołków. W jego mniemaniu wystarczy mocny bimber i dobre samopoczucie.

Andrzej Pilipiuk opisując nam przygody Jakuba nie stroni od absurdalnego poczucia humoru (polecam przede wszystkim opowiadanie pt. „Hotel pod Łupieżcą”) i zabawnych sytuacji, w które co jakiś czas przyjdzie wpaść głównemu bohaterowi. Nie ma potrzeby rozmyślać nad językiem i stylistyką, bo zapewne nie były one priorytetem dla autora, podczas pisania owego dzieła, toteż w skutek POTĘGI Wędrowycza zepchnięte zostały na drugi plan.

Podsumowując, bardzo przyjemna lektura na poprawienie sobie samopoczucia.

Jakub potrafi zjednywać sobie ludzi.

Polecam.

Reklamy
  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: