Strona główna > Fantastyka, Fantastyka polska, Opinie, Polecane, Ulubione, Wszystko > „Siewca Wiatru” – Maja Lidia Kossakowska

„Siewca Wiatru” – Maja Lidia Kossakowska

Tytuł: „Siewca Wiatru”

Autor: Maja Lidia Kossakowska

Wydawnictwo:  Fabryka Słów

Liczba stron: 656

Data wydania:  2007

Ocena: 9,5/10

——————————

Przyznam szczerze że było to moje drugie podejście do powieści pani Kossakowskiej. Jedyne co mogę zrobić to pluć sobie w brodę, dziwiąc się, dlaczego dotychczas jej nie przeczytałem.

Na okładce znajduje się intrygujący opis:
„Bóg umarł – stwierdził filozof.
A może odszedł? – zapytała Kossakowska.
I postawiła BezPańskie anielskie zastępy w obliczu Armagedonu”.

Maja Lidia Kossakowska – urodzona w 1972 roku, jest jedną z autorek publikujących swe powieści na łamach wydawnictwa Fabryka Słów. W 2007 roku otrzymała prestiżową nagrodę – „Śląkfę” – dla Twórcy Roku. W ostatnich dniach miałem okazję przeczytać jedną z jej najsłynniejszych książek, mianowicie, „Siewcę Wiatru”.

Powieść opowiada o zastępach niebieskich, które pewnego dnia zdają sobie sprawę że Pan ich opuścił. Pozostawione na pastwę losu, zmuszone są radzić sobie same. Pomysł na fabułę – idealny, lecz czy możliwości zostały w pełni wykorzystane? Królestwo niebieskie, którego głównymi zarządcami są archaniołowie, skupiało się dotychczas wokół Jasności. To ona było motorem ich poczynań i to jej zawdzięczali wszystko. Zajęci sobią i własnymi problemami, nie dostrzegli że pewnego dnia, zupełnie niespodziewanie, zostali ogołoceni z najdroższego skarbu. Najgorsze jest w tym wszystkim to, że nikt nie ma najmniejszego pojęcia co jest przyczyną takiego obrotu spraw. Jak w takiej sytuacji zachowają się skrzydlate osobowości? Czy wysłannicy Pana będą w stanie poradzić sobie bez jego wstawiennictwa? Czy osieroceni będą na tyle silni by stawić czoła ciemności? Złu, które gotowe jest zaatakować w każdej chwili i zniszczyć to co najpiękniejsze? Siewca Wiatru jest już na tyle silny, by móc, po raz kolejny zagrozić Królestwu…

Powieść napisana jest lekkim, ale jednocześnie bardzo obrazowym językiem. Autorka nie oszczędzała nam licznych opisów wykreowanego przez nią świata. Dzięki czemu czujemy się, jakbyśmy sami byli jednymi z jego mieszkańców. Znaczną uwagę przykłada do wyglądu bohaterów, począwszy od opisu strojów, przez twarze, aż do koloru tęczówek, które należą do najbardziej charakterystycznych cech zewnętrznych każdego z nich. Jeśli chodzi o wydanie, to Fabryka Słów jak zwykle wzniosła się na wyżyny. Wspaniałe ilustracje Dominika Brońka i Grzegorza Krysińskiego idealnie odzwierciedlają stworzony przez autorkę świat. Do tego dochodzi także fantastyczna okładka, w tym obraz jagnięcia na ostatniej stronie, widoczny jedynie pod światło. Na uwagę zasługuje również Glosa, znajdująca się na ostatnich kartach powieści, wyjaśniająca pochodzenie zarówno imion bohaterów, kast czy miejsc, pojawiających się w książce.

Głównymi bohaterami powieści są archaniołowie, w składzie: Gabriel (Regent Królestwa), Razjel, Rafael, Michał, po za tym panowie z Głębin, bądź jak kto woli z Piekła, tj. Lucyfer i Asmodeusz, do tego dochodzi także wiele innych postaci, pojawiających się w różnych wątkach powieści i słynny Daimon Frey (postać z okładki), Abbaddon, Burzyciel Starego Porządku, Tańczący na Zgliszczach, Anioł z Kluczem do Czeluści. Każdy z nich posiada indywidualny charakter, zależny zarówno od osobowości, jak i piastowanego stanowiska. Mimo swojego anielskiego pochodzenia zachowują się jak ludzie, co jest idealnym posunięciem autorki. Zamiast podniebnych świętych, gotowych śpiewać jedynie pieśni uwielbienia (choć takich także w powieści nie brakuje), widzimy aniołów, którzy są niesamowicie człowieczy. Są światłością Pana, ale nie przeszkadza im to w tym by grzeszyć, kłócić się, wszczynać burdy i klnąć. Nie stronią od używek (takich jak alkohol czy papierosy), a do tego zakochują się w ludzki sposób. Jednym słowem są nam zaskakująco bliscy i wyraźnie do nas podobni, zarówno w zaletach, jak i wadach.

Na uwagę zasługuje stworzony przez autorkę obraz nieba. Zamiast tysięcy białych chmurek i szczęśliwych aniołków, grających na harfach, widzimy normalne miasta: Królestwo (siedziba dobra) jest podzielona na pomniejsze nieba, od pierwszego do siódmego. Głębię, miejsce zakwaterowania „oficjalnych wrogów skrzydlatych”, czyli Lucyfera z całą jego świtą. Po za tym, autorka serwuje nam takie miasta jak Limbo, znajdujące się pomiędzy murami Królestwa, a otchłanią Głębi, będące siedliskiem wszelkiej niegodziwości, złodziejstwa, burdy i pijaństwa. Czy Sfery Poza Czasem, gdzie czas zwykł udać się na drzemkę i zapomnieć o swoim nieustającym biegu.

Dodatkowym atutem powieści jest jej wielowątkowość. Mimo głównej fabuły, którą de facto jest walka dobra ze złem, autorka przygotowała nam liczne, poboczne przygody. Dzięki czemu przyjdzie nam wybrać się na misję razem z Drago, jednym z żołnierzy oddziału Komando Szeol czy też zwiedzić Ziemię razem z byłym dowódcą Aniołów Miecza, Kamaelem.

Do minusów „Siewcy Wiatru” można zaliczyć niejednokrotnie dłużącą się fabułę, do tego brakuje zaskakujących zwrotów akcji, które zapewne wzbogaciłyby przyjemność z czytania.

Chcąc podsumować książkę jednym zdaniem, można powiedzieć, że „Siewca Wiatru” ma zapewnione miejsce w kanonie polskiej fantastyki. Obok niesłychanie fascynującego i zarazem niezwykle bogatego świata, mamy do czynienia z dość nietypowym obrazem Sług Pana. Powieść, która jednoznacznie kojarzy się nam z odwieczną walką dobra ze złem, pełna jest licznych, pomniejszych wątków, w tym romansu, kryminału czy choćby dramatu. Autorka niesłychanie dynamicznie przedstawiła wszelkie sceny batalistyczne, których mamy pod dostatkiem, nie stroniąc od ścielących się gęsto trupów.

Jednym słowem – polecam.

[recenzja opublikowana na portalu Fantasy Book]

Reklamy
  1. 9 stycznia 2011 o 21:49

    W takim razie „Zbieracz burz” też na pewno Ci się spodoba 😉 Kossakowska pisze czasem wręcz brutalnie, jakbym nie widziała nazwiska na okładce byłabym pewna, że autorem jest mężczyzna 😉

  2. 9 stycznia 2011 o 21:55

    WOW aż 9.5! Nooo teraz mam zagwozdkę, bo ta książka stoi na półce, ba!, mam ją w tej chwili w łapie i patrzę na nią z niedowierzaniem;)

  3. 9 stycznia 2011 o 21:56

    Tak jeszcze pospamuję: O! W tej ksiązce są obrazki!:D Nie wiedziałem:D

  4. 9 stycznia 2011 o 22:03

    @arsenka – prawdę mówiąc sam jestem zaskoczony dlaczego za pierwszym podejściem nie mogłem przetrawić „Siewcy” i odłożyłem go na półkę. Może biomet był niekorzystny 🙂

    @pablo – wedle moich kryteriów „Siewca” Kossakowskiej dorównuje powieściom jej męża, a to już nie lada pochlebstwo 🙂

    • 10 stycznia 2011 o 13:10

      Powiem Ci szczerze, że jak czytałam „Zbieracza burz” to ponad połowie nie miałam ochoty czytać go dalej, ale mam taką zasadę, że KAŻDĄ książkę muszę przeczytać do końca i drugą ( tą lepszą) połowę przeczytałam w dwie godziny 😉 Chociaż i tak nie jestem jakoś specjalnie nią zachwycona, ale jest intrygująca 😉

  5. 10 stycznia 2011 o 10:41

    Już bardzo dłuuugi czas robię podejścia do książek Kossakowskiej. Prawie tyle co do Piekary, czyli kilka dobrych lat 😉 Jednak jakoś nigdy nie mogę się zdecydować na ich zakup. Jakoś tak te Anioły mi „nie leżą”. Sama nie wiem dlaczego.

  6. 10 stycznia 2011 o 13:27

    Hmmm to naprawdę potężne pochlebstwo:) Jeżeli jest tak jak mówisz, to trzeba by się zabrać za panią Kossakowską…

  7. 10 stycznia 2011 o 18:31

    dorównuje Grzędowiczowi? No, to mnie przekonałeś do tego cudownie pięknego (ależ mi się napisało!) wydania, które widziałam w Empiku 😉 O, niedobry!

  8. 10 stycznia 2011 o 19:36

    @arsenka – W „Siewcy” też były momenty nużące, ale mimo wszystko w gąszczu fabuły jakoś szybko się o nich zapominało 🙂

    @enedtil – Ja też dotychczas myślałem że anioły nie dla mnie, a tu proszę, taka niespodzianka 🙂

    @pablo – To co Grzędowicz wypracowuje sobie językiem, Kossakowska nadrabia świetnie wykreowanym światem.

    @Magda – Nie chciałbym Cię naciągnąć na „nieudany zakup”, bo mimo wszystko jest jedna dość znacząca różnica. Grzędowicz, o czym sam się przekonałem (pożyczyłem dwa pierwsze tomy mej cioci, zwolenniczce kobiecych tytułów) trafia do każdego, bez względu na gusta. Z Kossakowską może być inaczej, dla przykładu niektórzy z moich znajomych uwielbiają „Siewcę”, dla innych zaś jest trochę „słaby”. Mimo wszystko proponuję dogłębną analizę „ZA” i „PRZECIW” 🙂

  9. 10 stycznia 2011 o 19:56

    Tą ciocią to mi trochę pojechałeś… fakt, sama mam „ciotkę” starszą 7 lat, ale… sorki, nie jestem też zwolenniczką literatury kobiecej… 😛 Co do „za” i „przeciw” to bym raczej rozważała, czy Kossakowska radzi sobie z estetyką dark fantasy, czy raczej robi z niej literaturę kobiecą…? 😉

    • 10 stycznia 2011 o 20:16

      Mówiąc o ciotce, chciałem pokazać że Grzędowicz potrafi trafić do każdego czytelnika, nawet dla kogoś kto nigdy dotychczas nie czytał fantastyki. W żadnym wypadku nie była to aluzja, a jeśli tak to odebrałaś, to bardzo przepraszam.
      Nigdy nie czytałem literatury kobiecej, także ciężko mi to obiektywnie ocenić. W moim odczuciu jak najbardziej radzi sobie z dark fantasy, a miłosne wątki, które aż się proszą by je bardziej rozwinąć, zostają przedstawione w dość….i tutaj brakuje mi słów.
      Może lepiej sens mojej wypowiedzi przekaże komentarz arsenki, pozwolę sobie zacytować:
      „Kossakowska pisze czasem wręcz brutalnie, jakbym nie widziała nazwiska na okładce byłabym pewna, że autorem jest mężczyzna”

      • 10 stycznia 2011 o 20:23

        Spokojnie, nie czuję się urażona 🙂 Trochę mnie to nawet rozbawiło 😉
        No i mamy jasność: nie dość, że już od jakiegoś czasu miałam ochotę zapoznać się z twórczością tej pani, to jeszcze to cudowne wydanie się pojawiło (nie to, że cenię wyłącznie na jakość wydania ;)), a Twoja recenzja mnie utwierdziła w przekonaniu, że to coś, co powinno stanąć na półce 🙂 Tuż obok Grzędowicza 😉 (stanąć na półce = zostać przeczytane).
        Pozdrawiam 😀

      • 11 stycznia 2011 o 00:21

        Jakby coś poszło nie tak, to będziesz miała na kogo zwalić winę 🙂

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: