„Dżozef” – Jakub Małecki

Tytuł: „Dżozef”

Autor: Jakub Małecki

Wydawnictwo: W.A.B.

Liczba stron: 384

Data wydania: 2011

Ocena: 10/10

——————————

Zapewne nie raz zdarzyło wam się przeczytać poleconą przez kogoś książkę, by po jej lekturze zauważyć, że nie spełniła ona waszych oczekiwać. Ów ktoś zachwalał ją pod niebiosa, a wy oczekując „cudów na kiju” wyraźnie się zawiedliście. To częsty przypadek, rzadziej ma miejsce sytuacja (przynajmniej w moim doświadczeniu) iż polecana przez kogoś książka przechodzi nasze najśmielsze oczekiwania. Jednym słowem, oczekujemy jak wspomniałem „fajerwerków”, a otrzymujemy … „gwiazdkę z nieba”. Do takich książek zdecydowanie należy „Dżozef”. Po przeczytaniu pochlebnych recenzji Kasandry i Pawła nie mogłem przejść obojętnie zauważywszy go na jednej z półek bibliotecznych, tego właśnie dnia Drewniany Kozioł zawitał pod mój dach…

„Życie dwudziestotrzyletniego absolwenta szkoły zawodowej na warszawskiej Pradze nie jest łatwe. Grzesio Bednar, bo o nim mowa, jednego dnia traci telefon, następnego pracę, a trzeciego trafia ze złamanym nosem do szpitala.
Tam jego towarzyszami niedoli są biznesmen Kurz, malkontent Maruda i małomówny wielbiciel Josepha Conrada − Czwarty. Czas dłuży się niemiłosiernie, na telewizję brakuje już dwuzłotówek, a odwiedziny rzadko należą do przyjemnych.
Któregoś wieczora Czwarty zaczyna gorączkować. W malignie dyktuje Grzesiowi tajemniczą opowieść. Wkrótce szpitalna rzeczywistość zamieni się w koszmar klaustrofobika.”

Tak pokrótce rysuje się połowa przedstawionej w książce fabuły, jaka zatem jest jej druga część? Nie śmiałbym wam zdradzić czegoś tak istotnego. Autorem powieści jest Jakub Małecki, pisarz publikujący swoje opowiadania m.in. na łamach magazynu  „Science Fiction, Fantasy i Horror”. Debiutował w 2008 roku książką pt. „Błędy”. Jak zatem sprawdził się kunszt tego młodego twórcy w jego trzeciej z kolei powieści? Odpowiem od razu, język którym posługuje się jak najbardziej przydał mi do gustu, jego sposób pisania jest nowoczesny, prosty, a zarazem bardzo realny. Potrafił on wywołać we mnie wiele, niekiedy skrajnych, emocji.

Co takiego ma w sobie „Dżozef” czego często brakuje innym, nieraz zachwalanym tytułom? Otóż ta książka ma w sobie to COŚ. Coś jakby moc przyciągania. Jeżeli tylko zaczniemy ją czytać nie będziemy w stanie się oderwać. Słusznie stwierdził Pablo (wspomniany wyżej bloger) iż najlepszą drogą do poznania „Dżozefa” jest błoga nieświadomość tego co czeka nas na jej następnych stronach. Najlepiej dać się ponieść fabule, gwarantuję wam że warto. Wyobraźnia Jakuba Małeckiego wydaje się nie mieć granic, a misternie kreowana przez niego fabuła, jak po zaplątanej nitce, zmierza ku końcowi niejednokrotnie nas zaskakując. Gdy na pierwszy plan wysuwa się opowiadana przez Czwartego (jednego z bohaterów) opowieść mamy wrażenie, że jeszcze kilka sekund temu siedzieliśmy wygodnie na kanapie w swoim domu, podczas gdy teraz leżąc na świeżo pościelonym łóżku w jednym ze szpitalnych pomieszczeń nie jesteśmy w stanie „oderwać uszu” od mówiącego. Wiem że tak wychwalając ową powieść zapewne wzmagam wasze oczekiwania, ale byłbym nieszczery gdybym zataił tak istotne wrażenia towarzyszące mi podczas lektury.

Mocną stroną powieści są jej bohaterowie, w szczególności ci pochodzący z wątku dotyczącego pobytu w szpitalu. Każdy z nich jest odrębną osobowością, która to, wraz z zaskakującym biegiem wydarzeń, zmienia się diametralnie. Bohaterowie ewoluują, zmieniają się ze strony na stronę, przystosowując się do otaczającej ich sytuacji. Dochodzi do tego, że w pewnym momencie mamy przed sobą zupełnie innych bohaterów niż na początku naszej przygody z książką.

Język powieści, jak już wspomniałem na początku, jest stosunkowo prosty i przyjemny, a co za tym idzie łatwy w odbiorze. Początek książki może przywodzić na myśl błędne przypuszczenia odnośnie całości powieści – nie dajcie się zwieźć. „Dresiarki wstęp” ma niewiele wspólnego z mnogością wątków przygotowanej dla nas fabuły.

Rażących minusów się nie dopatrzyłem, nawet wydanie wolne było od literówek i nielogicznych zdań (chyba że w skutek pasjonującej lektury coś przegapiłem) co daje książce kolejne plusy w kategorii estetyka.

Podsumowując, „Dżozef” to powieść niesamowita. Łącząca w sobie elementy fantastyki, realizmu magicznego i thrillera psychologicznego, wciąga nas bez reszty w swoje pachnące nowością karty. Po książkę naprawdę warto sięgnąć, choćby dla zaspokojenia własnej ciekawości i przekonania się czym też ten tytuł urzekł tak wielką grupę czytelników. Zapewniam was że się nie zawiedziecie. Grad emocji, wewnętrzne rozterki bohaterów i niezwykły pomysł na fabułę sprawią, iż wkrótce „Dżozef” stanie się dla was mile wspominanym tytułem. Co ma wspólnego operacja nosa, Joseph Conrad, festiwal Sunrise i szpital rodem z powieści Kinga? Nie wiecie? Ja też nie miałem pojęcia dopóki nie sięgnąłem po powieść Jakuba Małeckiego.

Polecam!

Reklamy
  1. 11 kwietnia 2011 o 03:37

    🙂 Dzięki za odsyłacz:) Co do Dżozefa, to ja już chyba wszystko o nim napisałem swego czasu:) Podpisuję się pod Twoją recenja i apepluje do reszty: „Czytajcie, naprawdę warto!” 🙂 Cieszę się, że tak przeze mnie polecana książka, przypadła Ci do gustu:)
    Pozdrawiam!

  2. viv
    11 kwietnia 2011 o 06:03

    Czuję się osaczona przez fanki i fanów „Dżozefa” 🙂
    Jest w planach na ten rok – zobaczymy czy dołączę do grona:)

  3. 11 kwietnia 2011 o 09:34

    Powiem szczerze, że przeczytałam już mnóstwo recenzji tej książki, ale żadna mnie tak nie zachęciła do jej pzeczytania jak Twoja ;).

  4. 11 kwietnia 2011 o 11:15

    @Pablo – To raczej ja dziękuje za polecenie i grzechem by było zatajenie która recenzja tak mnie zachęciła:-) Oby więcej takich książek 🙂

    @Viv – no tak fan club „Dżozefa” rośnie w siłę:-) Wierzę że Tobie również sie spodoba 😉
    p.s. Witam na blogu 😉

    @Maya – Bardzo mi miło z tego powodu 🙂

  5. 11 kwietnia 2011 o 13:23

    hmm… Chyba trzeba będzie zaoszczędzić trochę kasy i podczas napadu na księgarnię zaopatrzyć się również w „Dżozefa”. Bo chyba rzeczywiście warto ; )

  6. 11 kwietnia 2011 o 13:25

    Świetna książka i podobnie jak autor recenzji – polecam!!!

  7. 11 kwietnia 2011 o 16:18

    O kurczę. Faktycznie – trzeba znów wyszperać jakieś „złotówki”… Nie ma co – 10/10 to musi być faktycznie COŚ. Jeszcze szpital rodem z Kinga… 🙂

  8. 11 kwietnia 2011 o 18:38

    A ja, mimo tego, że zarówno Ty, jak i Pablo, tak zachwycacie się tą książka, nie mam jakoś ochoty po nią sięgnąć. Nie czuję tego … sama nie wiem jak to wytłumaczyć 😉 To chyba wina okładki, która podświadomi mnie odstrasza 😉

  9. 11 kwietnia 2011 o 23:34

    @Izaa. – Owszem, warto 🙂

    @Kasandra – W tym miejscu chciałbym podziękować za Twoją opinię na jej temat, która w znacznym stopniu zachęciła mnie do sięgnięcia po tę książkę 😉

    @Beatrix – To prawda, dawno nie dałem 10, szczerze powiedziawszy dotychczas jedynie „Gra o Tron” otrzymała taką ocenę. Polecam z pełną odpowiedzialnością 😉

    @Enedtil – Mnie osobiście okładka, nie wiem dlaczego, przywodzi na myśl Fauna, z filmu „Labirynt Fauna” (reż. Guillermo del Toro), albo jakiegoś innego stwora podobnego do baphometa. Jedno jest pewne, pasuje jak ulał do fabuły powieści 😉

  10. 13 kwietnia 2011 o 08:49

    Podobnie jak enedtil, czuję się osaczona „Dżozefem”. I ta głowa kozła wystająca ze ściany – dlaczego, po co?

  11. 13 kwietnia 2011 o 12:40

    Tylko mogę pozazdrościć

  12. 13 kwietnia 2011 o 21:09

    @Agnes – Może Kozioł stara się za wszelką cenę zwrócić na siebie uwagę, po to tylko byś poznała jego historię 😉

    @http://pisanyinaczej.blogspot.com/ – 🙂 Zawsze można przeglądnąć katalog najbliższej biblioteki, a nuż mają „Dżozefa” w swoich zbiorach.

  13. 15 kwietnia 2011 o 17:56

    Mi niestety okładka przywodzi na myśl scenę z horroru, który widziałam jako dziecko, Przestraszyłam się wtedy nieźle i do tej pory pamiętam takie jedno ujęcie, właśnie z kozią głową w roli głównej, która robiła za uwiecznienie satanistycznego ołtarzyka 😉

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: