Strona główna > Fantastyka, Fantastyka polska, Opinie, Polecane, Ulubione, Wszystko > „Krew Elfów” – Andrzej Sapkowski

„Krew Elfów” – Andrzej Sapkowski

Tytuł: „Krew Elfów”

Cykl: Saga o Wiedźminie: tom 1

Autor: Andrzej Sapkowski

Wydawnictwo: superNOWA

Liczba stron: 296

Data wydania: 1994

Ocena: 10/10

——————————

„Pierwsza powieść króla polskiej fantasty!

Miecz, czary i… szpiegowska intryga.

Wiedźmin przygarnął płomień od którego może zapłonąć świat.”

Jeszcze kilka dni temu w głowie miałem jedynie Kozła Drewniaka z „Dżozefa”, długo ów stwór w niej siedział, tym samym nie pozwalając o sobie zapomnieć – do czasu. Pewnego razu dostrzegłem na rozstaju dróg (czyt. półka biblioteczna) kogoś parającego się zawodowym pozbywaniem się potworów, kreatur i innych szumowin stąpających po świecie. Poprosiwszy go o pomoc nie odmówił, rzecz jasna zapłatę zabrał, liczyła sobie ona blisko 5 godzin z mojego życiorysu, ale pod żadnym pozorem nie żałuję mojej decyzji – kozioł znikł, jego miejsce zajął Biały Wilk.

Sam się sobie dziwię, że dopiero teraz sięgnąłem po cykl będący fundamentem polskiej fantastyki. Książkę nazywaną przez większość fanów tego gatunku pozycją obowiązkową. Co sprawiło, że tak długo zwlekałem, odpowiem krótko – wielomiesięczna kolejka w bibliotece.

Autorem tej niezwykłej powieści jest nie kto inny jak pan Andrzej Sapkowski, śmiem stwierdzić, że pisarz znany każdemu czytelnikowi – jeśli nie w skutek lektury jego dzieł, to zapewne z ogólnego rozgłosu na temat jego osoby. Człowiek posiadający niezwykłą lekkość pióra i wyobraźnię, której wielu autorów może mu tylko zazdrościć.

„Krew elfów”, bo o tej książce mowa, to tytuł otwierający słynną Sagę o Wiedźminie, poprzedzoną dwoma tomami opowiadań („Ostatnie życzenie” i „Miecz przeznaczenia”), które w znaczący sposób mogą wpłynąć na jej odbiór – liczne nawiązania, jak również kontynuacja jednego z ich głównych wątków, który teraz przekształcił się w „kręgosłup” całej fabuły. Nie chciałbym nikomu z czytelników zdradzać czego dokładnie dotyczy opiniowana przeze mnie książka, niemniej jednak muszę napomknąć, iż przedstawione w niej intrygi w niczym nie ustępują legendarnej „Grze o Tron”, czytelnicy powieści G. R. R. Martina wiedzą jak poważny to argument przemawiający na jej korzyść.

Głównym bohaterem powieści jest rzecz jasna kultowy Geralt z Rivii nazywany Białym Wilkiem. Człowiek, choć niektórzy z bohaterów twierdzą inaczej, który zarabia na życie wybawiając ludzi od wszelkiego zła stąpającego po świecie, jednym słowem – wiedźmin. Dawno nie spotkałem się z tak złożonym bohaterem, dla którego główną dewizą życiową jest postępować zgodnie z przyjętymi zasadami. Geralt nie jest niczym chorągiewka na wietrze, nie przybiera masek by w jakiś sposób zasymilować się ze społeczeństwem. Biały Wilk, mimo różnych okoliczności, zawsze jest sobą, honorowym wojownikiem, mistrzem szermierstwa, opiekunem, przyjacielem, ukochaną osobą – wbrew potencjalnemu chłodowi, bijącemu z jego twarzy i oczu, jest to człowiek pełen uczuć, skrajnych emocji niejednokrotnie zmuszających go do złamania przyjętych „reguł gry”. Mimo tak absolutnego fenomenu jakim jest tytułowy wiedźmin, pozostali bohaterowie pod żadnym pozorem nie zostali przyćmieni jego „mocą”. Bard Jaskier, czarodziejka Yennefer czy krasnolud Yarpen również posiadają złożone i niezwykle charakterystyczne osobowości. Każdy jest indywidualistą inaczej patrzącym na świat, każdy z nich na swój sposób potrafi przyciągnąć uwagę czytelnika porywając go w świat magii, potworów, elfów, krasnoludów i driad.

Jednym słowem – panu Sapkowskiemu należy się wieczny hołd za stworzenie tak niesamowitych bohaterów.

Przejdźmy teraz do rozważań na temat samego języka powieści. Jak wspomniałem przytaczając krótką notkę o autorze, posiada on, pozwolę sobie powtórzyć, niezwykłą lekkość pióra. Sposób w jaki pisze należy do rzadkości, a każde kolejne zdanie wywołuje u nas kolejną falę euforii. Czynność tak prosta jak choćby machnięcie mieczem, u Sapkowskiego staje się czynem niemal godnym pieści. Nie myślcie, iż jest to swoisty przerost formy nad treścią, bo tak nie jest. Jednakże z każdej sceny walki emanuje niesamowity dynamizm, w scenach refleksyjnych wręcz czuje się narastącą koncentrację, a w sytuacjach napiętych atmosfera robi się tak gęsta, że zawieszenie na niej trzech siekier i jednego krasnoludzkiego topora nie jest niczym nadzwyczajnym. Jednym słowem – coś wspaniałego.

Kolejnym aspektem zasługującym na pochwałę jest nietuzinkowe, albo inaczej, wyjątkowo profesjonalne i ambitne podejście autora do powieści. Zacznijmy od tego iż pisarz na jej potrzeby stworzył nowy język (Starszą Mowę), którym niekiedy posługują się bohaterowie – pierwszy raz spotykam się z czymś takim. Dodajmy do tego wykreowany przez niego świat – pełen magii, potworów, rycerzy, bandytów, elfów, krasnoludów i rzecz jasna wiedźminów (choć tych jest stosunkowo niewielu). Świat który nie przestajemy poznawać, czujemy się jakbyśmy pojawili się w połowie spektaklu, jednakże w żaden sposób nie utrudnia nam to odbioru całości. Skrupulatnie zagłębiamy się w tajniki nim rządzące, poznajemy jego historię, topografię i politykę, które z każdym kolejnym opisem coraz bardziej nas zaskakują. Naprawdę mocny punkt powieści.

Na tym chciałbym zakończym moją opinię, nie zdradzając tym samym wszystkich pozytywnych stron książki. Zapytacie o negatywy, rzadko mi się zdarza to pisać, ale nie znalazłem w niej żadnych minusów – może z wyjątkiem zniszczonego egzemplarza, ale tak to bywa z popularnymi tytułami które pożyczamy z biblioteki.
„Krew elfów” to powieść którą powinien przeczytać każdy, nie tylko zagorzały zwolennik fantastyki, ale naprawdę każdy czytelnik. W tym miejscu chciałbym zachęcić wszystkich którzy się jeszcze wahają, nie ma chwili do stracenia – sięgnijcie po ten tytuł, zapewniam was, że nie będziecie żałować.

Reklamy
  1. 19 kwietnia 2011 o 21:23

    Nie no, własny język dla swoich elfów to już Tolkien wymyślił.;) Nawet są tacy fanatycy, którzy się go nauczyli i podobno biegle w nim mówią.

    A tak ogólnie, to zgadzam się z Twoją opinią. Cykl wiedźmiński (zarówno saga, jak i opowiadania) należy do moich ulubionych. Tylko obraz Żebrowskiego(niech będą przeklęci twórcy ekranizacji) jako Białego Wilka psuł mi nieco przyjemność z lektury. Ale powoli wypiera go obraz bohatera gry, czyli idzie ku lepszemu.;)

  2. 20 kwietnia 2011 o 04:29

    Nie czytałam tej książki, więc powinnam nadrobić zaległości:). Recenzja przekonuje mnie całlkowcicie:D. Pozdrawiam!!

  3. 20 kwietnia 2011 o 07:32

    Kocham całą sagę o Wiedźminie ! Dzięki niej ( i Tolkienowi ) zaczęłam czytać fantastykę i wsiąkłam 😉 Język, postacie, wydarzenia, świat – wszystko jest wspaniałe i dla mnie nie ma żadnych minusów 😉
    Bierz się za kolejne części koniecznie !!!

  4. viv
    20 kwietnia 2011 o 08:23

    Saga przede mną – za jakieś 4-5 książek:) Dobrze wiedzieć, że: 1/ nie tylko ja mam takie zaległości w klasyce gatunku, 2/ mam towarzystwo w odkrywaniu Sapkowskiego, 3/mamy takie same wrażenia po lekturze 🙂 Sapkowski rules! 😉

  5. 20 kwietnia 2011 o 09:18

    Mam całą sagę w planach od jakiegoś czasu, ale zawsze znajdzie się coś innego do czytania.. 🙂 Lecz po przeczytaniu Twojej recenzji, stwierdziłam, że będę musiała zapoznać się z Wiedźminem jak najszybciej, bo chyba eksploduję.. 🙂 Trzeba zrobić napad na bibliotekę… ;p

  6. 20 kwietnia 2011 o 12:38

    Uwielbiam świat Sapkowskiego, Geralta i Yennefer, jego elfy i krasnoludy. Uwielbiam też jego język: opisy, dialogi, przekleństwa. Cały cykl jest moim zdaniem świetnie skonstruowany, narracja nigdy nie nudzi. Dzięki siostrze mam cały cykl na półce i dość często do niego wracam. Kiedy nie wiem, co mam ochotę poczytać, sięgam właśnie po Sapkowskiego!

  7. 20 kwietnia 2011 o 14:50

    Ja również – jak większość wyżej – uwielbiam całą sagę. To jedyne książki w częściach, jakie czytałam jedna po drugiej.

  8. 20 kwietnia 2011 o 16:12

    Zgadzam się całkowicie. Książka (a w zasadzie cały cykl) jest fenomenalna. Kocham Geralta, Yen, Ciri. I wielu innych bohaterów, którzy pojawiają się później. Język Sapkowskiego jest żywy i bardzo naturalny a przy tym doskonale dopracowany.
    Zawsze, gdy ktoś mówi mi, że nie lubi fantasy, pytam, czy czytał Tolkiena, Sapkowskiego i (od niedawna) Martina. Jeżeli czytał i dalej nie lubi, to odpuszczam. Wiem, że wtedy chyba nic osobnika do fantasy nie przekona:)
    A teraz odrobina prywaty: Grendello, cykl zawdzięczasz rodzicom;) ja byłam tylko trybikiem wprowadzającym machinę w ruch;)

    • 21 kwietnia 2011 o 13:53

      No niby tak, ale co by było, gdyby tego trybiku nie było?

  9. 21 kwietnia 2011 o 18:27

    Cykl o Wiedźminie to perełka nad perełkami. Jeden z niewielu cykli, do których mam ochotę wracać co jakiś czas. Świetny styl Sapkowskiego, genialni bohaterowie, dialogi, poczucie humoru 😉 Same duże plusy … i tak mi się tylko marzy wydanie kolekcjonerskie na półce 😉

  10. 21 kwietnia 2011 o 19:58

    @Moreni – Heh 🙂 Tolkiena poznałem jedynie od strony „Hobbita”, także nie miałem do czynienia ze stworzonym przez niego językiem – mimo to dziękuję za informację 😉
    Ja na szczęście nie oglądałem serialu, toteż mój obraz Geralta opiera się przede wszystkim na grze komputerowej 😉

    @Kasandra – Powinnaś, powinnaś 🙂 Sam się sobie dziwię, że tak długo zwlekałem!

    @Arsenka – Wziąłbym się za nie jeszcze w tej chwili, tyle że, jak wspomniałem w bibliotece czekają na mnie dłuuuugie kolejki…a sam cykl do najtańszych nie należy 😉

    @Viv – Hah!:) Dobrze wiedzieć, że nie jestem jedynym nowicjuszem błąkającym się po świecie stworzonym przez Sapkowskiego 😉 Zatem czekam na twoją recenzję „Krwi elfów” 😉

    @Izaa. – Napad na bibliotekę powiadasz?:D Czemu nie! Saga, a przynajmniej pierwszy tom i poprzedzające go opowiadania są tego warte.

    @Grendella – Jak to dobrze mieć taką siostrę 🙂 Co do twojego komentarza, w pełni się z nim zgadzam. Świat i język autora rzeczywiście są niebywałe.

    @Beatrix – Kurcze, wygląda na to, że praktycznie wszyscy mają cały cykl za sobą!:) Oj dałem ciała 😉

    @Milvanna – Tak, Sapkowski, Martin (i zapewne Tolkien, choć muszę nadrobić zaległości w jego powieściach) to piedestał fantastyki i przypuszczam, że naprawdę ciężko znaleźć czytelnika któremu żaden z nich nie przypadłby do gustu.

    @Enedtil – Skrycie liczę, że kiedyś na mojej biblioteczce również zagości kolekcjonerskie, ach tam…jakiekolwiek wydanie Sagi o Wiedźminie!:)

  11. 22 kwietnia 2011 o 17:02

    Ja mam ambitny plan żeby ruszyć w końcu polską fantastykę, ale jakoś ciągle brakuje mi odpowiedniej motywacji. Wszystko porównuję do pierwszego tomu Dagome Iudex Nienackiego, która nie bardzo przypadła mi do gustu. Zacznę chyba od dokończenia tej trylogii, a potem może sięgnę po Sabkowskiego, skoro mówisz, że to książka dla każdego 🙂

  12. 22 kwietnia 2011 o 21:18

    Miło czytać takie notki, miło słyszeć o Sapkowskim, miło wiedzieć, że jest ktoś, kto czyta klasykę fantasy (nie fantasty!).
    No dobra, sama Sapkowskiego ledwo liznęłam, ale na razie nie czuję potrzeby sięgania, bo sobie socjologiczną s-f odświeżam. Pozdrawiam!

  13. 23 kwietnia 2011 o 20:46

    @Finkaa – Niestety nie znam wspomnianej przez ciebie trylogii, także ciężko mi w jakikolwiek sposób porównywać ją do Sagi o Wiedźminie. Powiem jedno, jeśli tamten „klimat” nie za bardzo przypadł ci do gustu, to może warto odłożyć ów cykl na później i zacząć od Sapkowskiego? Wtedy będziesz miała bardziej obiektywne spojrzenie na polską fantastykę.

    @Agnes – Ja natomiast od jakiegoś czasu planuję rozpocząć na poważnie przygodę z s-f, jednakże cały misterny plan kończy się na bardziej „przyziemnej” fantastyce, z magią, mieczem etc.
    Pozdrawiam

  14. 23 kwietnia 2011 o 21:22

    Być może masz racje. Uczepiłam się jednego, a to bardzo niedobrze.

  15. 26 kwietnia 2011 o 19:24

    Ale mi chętki narobiłeś… ostatni raz czytałam tak ze dwa lata temu, jestem poniekąd uzależniona od Wiedźmina 😉

  16. 28 kwietnia 2011 o 18:36

    Saga o Wiedźminie, to chyba mój ulubiony cykl, stworzony przez polskiego autora:) Książę czyta się szybko, na dodatek ma ona swojski, słowiański wydźwięk;]

    I według mnie, kolejne tomy są jeszcze lepsze:)

  17. 2 Maj 2011 o 23:00

    Cześć Maks, Maks, Maks !
    🙂 Wracaj tu 😉

  18. 3 Maj 2011 o 12:38

    @Magda – miło mi 😉 W takim wypadku nie pozostaje nic innego jak w najbliższym czasie odświeżyć ten cykl 🙂

    @Radosiewka – Jeśli chodzi o cykle polskich autorów, to jak dla mnie równie dobry (aczkolwiek poniekąd odmienny) jest cykl Pana Lodowego Ogrodu – szkoda tylko, że jeszcze w fazie kończenia 😉

    @Miqa – Wracam, wracam 🙂

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: