Strona główna > Fantastyka, Fantastyka polska, Opinie, Polecane, Ulubione, Wszystko > „Opowieści z meekhańskiego pogranicza” – Robert M. Wegner

„Opowieści z meekhańskiego pogranicza” – Robert M. Wegner

Tytuł: „Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ – Południe”

Autor: Robert M. Wegner

Wydawnictwo: Powergraph

Liczba stron: 576

Data wydania: 2009

Ocena: 10/10

——————————

 

Tytuł: „Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Wschód – Zachód”

Autor: Robert M. Wegner

Wydawnictwo: Powergraph

Liczba stron: 688

Data wydania: 2010

Ocena: 10/10

——————————

„Honor i wierność, wytrwałość i żelazna wola. W książkach Roberta M. Wegnera odżywają dawne wartości, a pomiędzy barwnymi pojedynkami, intrygami, bitwami wielkich armii i krwawymi starciami jest miejsce na emocje, które potrafią skruszyć serce największego twardziela.” (fragment opisu z okładki drugiego tomu „Opowieści z meekhańskiego pogranicza”  tj. „Wschód – Zachód”).

Zapewne niektórzy z was za wzór opowiadań z kanonu polskiej fantastyki obiera dwa tomy poprzedzające Sagę o Wiedźminie, tj. „Miecz przeznaczenia” i „Ostatnie życzenie”, śmiem twierdzić, że jest to dobry wybór, jednakże tylko do momentu gdy w naszych rękach pojawią się „Opowieści z meekhańskiego pogranicza”, autorstwa Roberta M. Wegnera. Kim jest Robert M. Wegner? Być może większość z was zna tego pisarza, jednak nie omieszkam się przytoczyć fragmentu z końcowego skrzydełka książki, przede wszystkim dlatego, że już nie raz widziałem „Opowieści…” leżące wśród fantastyki zagranicznej. Owszem, jest to poziom światowy, nie okłamię was mówiąc, że wielu pisarzy powinno przed panem Robertem zdejmować czapki z głów, jednakże nie sądzę by pracownicy tych salonów mieli to na myśli, wtapiając go gdzieś między „Trylogię Nocnego Anioła” Weeksa, a „Kroniki Amberu” Zelaznego.

Robert M. Wegner – autor opowiadań fantasy i science fiction, debiutował w 2002 r. w magazynie “Science Fiction”. Nominowany do nagrody im. Janusza A. Zajdla za opowiadanie „Wszyscy jesteśmy Meekhańczykami”. Chciałbym do tego dodać, iż jest to niebywale utalentowany pisarz i z niecierpliwością czekam na kolejne książki jego autorstwa.

Nie zacznę się rozdrabniać na temat poszczególnych tomów, w pierwszej kolejności postaram się „wyłowić” z powieści cechy ogólne które charakteryzują każdy z nich. Pierwszą z nich jest niesamowita wyobraźnia autora, który stworzył dla nas przepiękny, jedyny w swoim rodzaju świat, wszelkie rządzące nim prawa, tradycje, sytuację polityczną czy panteon bogów – dosłownie wszystko, a jednak w tym ogólnym przepychu autor zdaje się nie zapominać o drobnych szczegółach i od początku do końca w pełni panuje nad swoim dziełem. Drugą cechą jest niewątpliwie język –  niebywale barwny, obrazowy i profesjonalny (jakkolwiek to brzmi), po sposobie pisania autora nie jesteśmy w stanie wywnioskować, iż jest to jego książkowy debiut, co więcej, mamy przed oczami zawodowca, który w intrygach nie ustępuje legendarnemu Georgowi R.R. Martinowi, a w kwestii fantastyki idzie łeb w łeb z takimi sławami jak Tolkien, czy nasz rodzimy pisarz Andrzej Sapkowski. Kolejną cechą jest stabilność, albo inaczej mówiąc stały poziom utworu. U Wegnera nie widać słabszej formy czy fragmentów pisanych „na odczep”. Nawet jeśli akcja niektórych z nich rusza co najmniej ślimaczym tempem i gdy już wmawiamy sobie, że zadaniem tego opowiadania był zarys historyczny powieści, wystarczy jeden zwrot akcji, by całe nasze przewidywania wzięły w łeb. Po za tym, takich fragmentów jest naprawdę bardzo, bardzo mało. Kolejnymi, aczkolwiek nie ostatnimi cechami są: samo piękno opowiadań, głębia, niesamowicie budowany suspens, niepowtarzalny świat i za przeproszeniem, cholernie potężna i jak dla mnie niespotykana dotąd magia. W opowieściach Wegnera mag bitewny nie jest tym, którego głównym zadaniem jest rozpalenie ogniska i patrzenie w gwiazdy, u autora jedna taka jednostka jest warta tysiąca ofiar pospolitych żołnierzy. Sceny balistyczne zasługują na ekranizacje, bo gdyby to zrobić trylogia Władcy Pierścieni winna czuć się zagrożona.

Tyle z ogólnego zarysu powieści, resztę pozwolę sobie zostawić dla samodzielnego wyszukania, teraz zaś, postaram się w kilku zdaniach nakreślić obraz każdej ze stron świata poruszanych w „Opowieściach…”:

Północ – przykryta grubą pierzyną śniegu, otoczona górami, sąsiadująca z olbrzymim lodowcem kraina, to miejsce gdzie tylko niektórzy są w stanie żyć z uśmiechem na twarzy. Do tych ludzi zalicza się przede wszystkim grupa głównych bohaterów, tzw. Straż Górska, z porucznikiem lyw-Darawytem na czele.

Południe – zupełne przeciwieństwo północy, gorąca pustynia, wyschnięte skały i kolejni rdzenni mieszkańcy tych rejonów, ludność o odmiennej kulturze i niebywałych tradycjach rządzących ich teraźniejszą egzystencją.

Wschód – step, galop i żyjące w ciągłym biegu bandy bandytów i najemników. To tutaj po raz pierwszy poczujemy silny podmuch wiatru  i towarzyszący jemu świst, zadajmy sobie jednak pytanie, czy był to tylko dźwięk poruszającego się powietrza czy wystrzelonej w nas strzały.

Zachód – chyba najmniej charakterystyczna część świata, portowe miasto, pełne intryg, ciemnych zaułków, oplątane niewidzialną siecią Ligi Czapki, zrzeszającej tutejszych łotrów.

Chciałbym jeszcze napomknąć, iż kolejne opowiadania nawiązują do siebie, jednakże niekiedy są przedzielone znaczącym odstępem czasowym. Co do samego wydania, nie mam najmniejszych zastrzeżeń, a projekt graficzny okładki idealnie współgra z całością, będąc swego rodzaju wisienką na torcie. Podsumowując, „Opowieści…” to jedne z najlepszych książek jakie dane mi było dotychczas przeczytać. Robert M. Wegner trafił idealnie w moje gusta, co więcej poruszył we mnie te najbardziej wrażliwe struny niekiedy wyciskając łzy z mych oczu – bardzo rzadko mi się to zdarza. Nie skłamię mówiąc, iż po raz pierwszy od dawien dawna poczułem prawdziwie piękno fantastyki i nieograniczone możliwości jakie daje ten gatunek literatury.

Polecam, polecam i jeszcze raz polecam!

Reklamy
  1. 18 lipca 2011 o 11:03

    Opowieści z meekhańskiego pogranicza – wyglądają na świetnie napisane książki… Nie mam nic przeciwko fantastyce, chociaż niewiele jej czytam. Podobają mi się również formy opowiadań. Niedługo mój brat ma imieniny, więc może kupię mu ten cykl i sama skorzystam 🙂
    Pozdrawiam!

  2. 18 lipca 2011 o 17:40

    Lepszy od Sapkowskiego. W takim razie muszę przeczytać! 🙂

  3. 18 lipca 2011 o 18:08

    Nie tak dawno pisałam o „Opowieściach”, również o dwóch tomach na raz i jestem pod naprawdę dużym wrażeniem tej prozy. Bardzo mi się podobał i świat, i wielość postaci, i język, którym autor naprawdę świetnie włada. Pionki zostały rozstawione, kości rzucone – co dalej? Nie mogę się doczekać!

  4. 18 lipca 2011 o 18:53

    Od pracowników salonów z literaturą nie wymaga się orientowania się w temacie. A Wegner brzmi bardziej jak niemieckie nazwisko a nie polskie. Jeśli jest lepszy od Sapkowskiego to muszę koniecznie przeczytać.

  5. 19 lipca 2011 o 20:14

    Aaaa jesteś w końcu 😀 Wiedziałam, że Opowieści Ci się spodobają, innej opcji nie było ;D

    P.s. Na moim blogu otrzymałeś nominację do nagrody One Lovely Blog Award 😉

  6. 20 lipca 2011 o 15:12

    Recenzje tej książki były na tylu blogach, że już zaczynały mnie nudzić, a sama książka odpychać. Wystarczył jeden Maks, żeby moje zdanie zmieniło się diametralnie!

  7. 21 lipca 2011 o 00:31

    @Miqa – Jeżeli tylko Twój brat jest zwolennikiem fantastyki to zapewniam Cię, że lepszego prezentu nie może sobie wymarzyć 🙂

    @Zaczytana-w-chmurach – Musisz! Tak jak kiedyś Enedtil namawiała mnie, tak ja, teraz namawiam Ciebie 🙂

    @Grendella – Dokładnie! Świetne zakończenie komentarza, że też na to nie wpadłem podczas pisania recenzji 🙂

    @Dawiro – Nie do końca się z Tobą zgadzam, owszem, jeśli dany pracownik ma mieć na oku cały salon to zupełnie inna sprawa, aczkolwiek jeśli ma jakieś wątpliwości wystarczy spojrzeć na notę o autorze 😉 Nazwisko rzeczywiście ma bardziej niemiecki wydźwięk, ale tak to już bywa na Śląsku.

    @Enedtil – Jestem, jestem! Bardzo dziękuję za nominację, choć jeszcze nie wiem dokładnie cóż to za akcja, będę musiał się bliżej temu przyjrzeć 😉

    @Arsenka – Zawsze do usług 😉

  8. 22 lipca 2011 o 17:36

    Północ – Południe wciąż przede mną, za to Wschód – Zachód podobał mi się bardzo! Świetnie napisane fantasy. Chyba najlepsza książka z tego gatunku, jaką czytałem w zeszłym roku (chociaz Kroniki Amberu też były rewelacyjne).

  9. 30 lipca 2011 o 23:51

    @Pablo – Nie chciałbym zdradzać żadnych szczegółów, ale wybrałeś dość zaskakujące rozwiązanie co do kolejności. Czekam na wrażenia po lekturze.

  10. 3 sierpnia 2011 o 09:04

    Ale te opowieści są na tyle… hm.. oddzielone od siebie, że nic się nie stanie, jak je przeczyta odwrotnie!
    Recenzja bardzo dobra, sama dostałam książki od męża całkiem niedawno i pochłonęłam w mgnieniu oka, znakomita lektura.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: