Strona główna > Fantastyka, Fantastyka zagraniczna, Opinie, Wszystko > „Hyperversum” – Cecilia Randall

„Hyperversum” – Cecilia Randall

Tytuł: „Hyperversum”

Autor: Cecilia Randall

Wydawnictwo: Esprit

Liczba stron: 768

Data wydania: 2011

cena: 7,5/10

——————————

„Ostrzegali Cię przed spędzaniem całego wolnego czasu w wirtualnym świecie gier komputerowych? Mieli rację…

Wyobraź sobie komputerową grę RPG, która pozwala nie tylko śledzić losy bohaterów, ale wejść w ich skórę. Która zaciera granicę pomiędzy rzeczywistością a światem wirtualnym. Taka gra nazywa się Hyperversum. Daniel, Ian i Jodie przenoszą się do XIII-wiecznej Francji, żeby w świecie wirtualnym przeżyć największą przygodę swojego życia. W wyniku awarii systemu fikcja miesza się z rzeczywistością, a powrót do teraźniejszości wydaje się niemożliwy.”

Jako zatwardziały fan gier z serii RPG nie mogłem przejść obojętnie obok tego tytułu. Zapewne nie jestem jedynym który zastanawiał się jak to jest dosłownie wcielić się w skórę prowadzonego przez nas bohatera. Daniel, Ian i pozostali mieli okazję tego doświadczyć, czy w związku z tym spełniły się ich wyobrażenia odnośnie pełnego wczucia się w grę, gdzie obraz i dźwięk nie są jedyną formą przekazu informacji i bodźców zewnętrznych? Autorką książki jest Cecilia Randall, pani zupełnie mi obca, której powieść miała zapewne odnieść sukces wśród polskiej młodzieży za sprawą akcji reklamowej. Choć nie jestem zwolennikiem reklamowanych tytułów, a wśród zaprezentowanych na okładce patronów medialnych jest kilka czasopism/portali które omijam szerokim łukiem, nie mogłem odmówić sobie przyjrzenia się z bliska powieści dotyczącej mojego ulubionego gatunku gier komputerowych. Jak wrażenia? „Średnio, na jeża”.

Nie będę ukrywał, że jest to powieść stricte rozrywkowa, zwolennicy książek historycznych mogą znaleźć w niej wiele delikatnie mówiąc nagięć rzeczywistości, co autorka wyjaśnia w notce i do czego ma pełne prawo. Choć sam format książki przeraża – 750 stron formatu A5, nie wydaje się lekturą na jeden wieczór, to wbrew pozorom ciężko natknąć się na dłużyzny i niepotrzebne fragmenty, powiem więcej, niejednokrotnie fabuła zostaje przyspieszona, by dotrzeć do kolejnego punktu kulminacyjnego, jednym słowem – wartka akcja. Tak się składa, że po za pomysłem jest to jedyna poważna zaleta książki.

Mimo, iż mamy do czynienia z życiem na dworach, turniejami rycerskimi, polowaniami i innymi miejscami które nieodzownie kojarzą mi się z intrygami, te zostały co by nie mówić na poziomie przyziemnym. Uwielbiam powieści gdzie fabuła zmienia się tak często jak pogoda, natomiast w przypadku Hyperversum wszystko podążą jak po sznurku, brnąc niestrudzenie ku dawno przewidzianemu zakończeniu, w pewnym sensie kojarzy mi się ona z pierwszym tomem „Opowieści z Narnii”, a której ekranizacja zapewne przyciągnęłaby do kin całe rodziny żądne przygód rodem z „Obłędnego rycerza”. 

Kolejnym, co by nie mówić mankamentem powieści jest język, pani Randall brakuje pewnych umiejętności by w pełni „kupić” czytelnika. Piękno epoki, średniowiecznych budowli zostało oddane w sposób niestaranny, przez co jedynymi osobami które się tym zachwycają są główni bohaterowie, my zaś mamy przed oczyma marny obraz 2D, czy też raczej delikatny, ołówkowy szkic.

Przejdźmy teraz do bohaterów, ich portrety nie zostały w pełni zarysowane przez co jedyną wizualizacją są okładkowe ilustracje, choć śmiem przypuszczać, iż nie oddają one w pełni zamysłu autorki (choćby dlatego, że Ian miał mieć długie włosy). Co do ich charakterów, to są oni nosicielami pewnych cech i tak powinni być postrzegani, coś w stylu boysbandu (tyle, że z udziałem kobiet): ten jest silny i ma czarne włosy, tamten ma jasne i strzela z łuku, a jeszcze inny się pięknie uśmiecha i uwielbia zwierzęta. Troszkę mi zabrakło zagłębienia się w psychikę bohaterów, nawet ich refleksje wydają się strasznie powierzchowne.

Chcąc podsumować książkę nie sposób przymknąć oczy na niedociągnięcia, jednak patrząc z zupełnie innej perspektywy, oczekując jedynie rozrywki, jak w kinie familijnym podczas niedzielnego obiadu, mamy do czynienia z dość interesującym tytułem. Hyperversum to powieść oczekująca od czytelnika jedynie zainteresowania, co wynagrodzi solidną dawką przygody. Choć tytułowi w wielu aspektach daleko do kolegów i koleżanek z gatunku fantastyki, to w ramach przerwy między poważnymi pozycjami, czy też z zamiarem zrobienia prezentu nastolatkowi zafascynowanemu średniowieczem, powinna być w sam raz.

Hyperversum. Daj się wciągnąć.  – ja spróbowałem, ale głowa najwyraźniej pozostała w rzeczywistości.

 

[recenzja opublikowana na portalu Fantasy Book]

 

Reklamy
  1. 16 sierpnia 2011 o 05:50

    Sporo osób zachwala tę książkę, więc gdyby wpadła w moje ręce, dałabym jej szansę:)
    Pozdrawiam!!

  2. 16 sierpnia 2011 o 11:41

    No właśnie sporo czytałam doćć pozytywnych recenzji tej książki i troszkę żałowałam, że odmówiłam jej recenzowania.
    Jednak po przeczytaniu Twojej opinii, myślę, że bardzo drażniłyby niektóre szczegóły i już nie żałuję ;).

  3. 16 sierpnia 2011 o 14:58

    Och Maks szczęściarzu! Udało Ci się załapać na Hyperversum! Mnie niestety nie… no,ale cóż. Może w bibliotece uda mi się dorwać tę książkę. Cieszę się, że przypadła Ci do gustu.
    Pozdrowienia!!

  4. 17 sierpnia 2011 o 17:38

    Czytałam już chyba wszystkie rodzaje recenzji tej książki – od tych najbardziej pochlebnych do tych najmocniej krytycznych i wychodzi na to, że książka jest jak zaznaczyłeś „taka średnio na jeża” i chyba się powstrzymam od większych poszukiwań 😀 Może jak będzie w bibliotece to pomyślę.
    I wydaje mi się, że na LC czytałam Twoją recenzję Gladiatorki – i znowu muszę sobie odmówić zakupu skoro bohaterka jest taka wkurzająca 😀

    Dzięki Tobie portfel mojej mamy jest grubszy 🙂 Na pewno byłaby Ci wdzięczna ^^

  5. 18 sierpnia 2011 o 23:45

    @Kasandra – Dla zrelaksowania – czemu nie 🙂

    @Maya – Cieszę się, że mogłem „pomóc” 🙂

    @Miqa – Trzymam kciuki i liczę, że Twoje biblioteki są znacznie lepiej wyposażone niż te w mojej okolicy 🙂 Pozdrawiam

    @Soulmate – Haha 🙂 Miło to słyszeć, liczę jednak, że wkrótce uda mi się zachęcić Cię do jakiegoś tytułu 🙂 Pozdrawiam

  6. 21 sierpnia 2011 o 08:39

    Tak to jest z tymi reklamowanymi na siłę tytułami… Prawda jest taka, że dobrej książki nie trzeba reklamować i wciskać na siłę, bo i tak czytelnicy ocenią ją sami i zapewni renomę samo sobie 🙂
    Miałam kiedyś chłopaka, który ze swoimi znajomymi uwielbiał gry RPG. Brałam udział chyba w trzech i wynudziłam się za wszystkie czasy. Może to wina mistrza gry, albo moja, bo to po prostu nie dla mnie? Nie wiem, ale jestem pewna jednego – nic nie nudzi mnie bardziej niż przegadana impreza o czarodziejach, trollach i innych wampirach 😉

    Pozdrawiam 🙂

  7. 22 sierpnia 2011 o 11:12

    Muszę tę książkę przeczytać!
    Jestem ogromnym fanem RPG i jeżeli tej książki nie będę miał we własnych rękach, to po prostu będzie coś strasznego.
    Wszystko wygląda pięknie i nie mogę się doczekać, kiedy będę miał okazję ją przeczytac;)

  8. 22 sierpnia 2011 o 14:53

    Tyle się naczytałam na jej temat pozytywnych recenzji, że chyba jednak spróbuję. Tym bardziej, że ja takie „cegły” darzę miłością bezgraniczną. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. 😉

  9. 23 sierpnia 2011 o 11:09

    @Arsenka – W zupełności się z Tobą zgadzam, a co do gier RPG to szczerze powiedziawszy bardziej preferuję te multimedialne, niż stare, dobre sesje RPG 🙂
    Pozdrawiam

    @Sarenkasarn – Nie żebym chciał ochłodzić Twój zapał, ale mimo głównego wątku dotyczącego gry niewiele jest w niej odwołań do tego rodzaju multimedialnych rozrywek.

    @Izaa. – Heh, „cegły” to jest to, co tygryski lubią najbardziej 🙂

  10. 23 sierpnia 2011 o 13:56

    No trudno, ale coś tam jest z tego i źle nie jest, bo coś tam z gry jest.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: