Archiwum

Posts Tagged ‘Wiedźmin’

„Krew Elfów” – Andrzej Sapkowski

19 kwietnia 2011 19 Komentarzy

Tytuł: „Krew Elfów”

Cykl: Saga o Wiedźminie: tom 1

Autor: Andrzej Sapkowski

Wydawnictwo: superNOWA

Liczba stron: 296

Data wydania: 1994

Ocena: 10/10

——————————

„Pierwsza powieść króla polskiej fantasty!

Miecz, czary i… szpiegowska intryga.

Wiedźmin przygarnął płomień od którego może zapłonąć świat.”

Jeszcze kilka dni temu w głowie miałem jedynie Kozła Drewniaka z „Dżozefa”, długo ów stwór w niej siedział, tym samym nie pozwalając o sobie zapomnieć – do czasu. Pewnego razu dostrzegłem na rozstaju dróg (czyt. półka biblioteczna) kogoś parającego się zawodowym pozbywaniem się potworów, kreatur i innych szumowin stąpających po świecie. Poprosiwszy go o pomoc nie odmówił, rzecz jasna zapłatę zabrał, liczyła sobie ona blisko 5 godzin z mojego życiorysu, ale pod żadnym pozorem nie żałuję mojej decyzji – kozioł znikł, jego miejsce zajął Biały Wilk.

Sam się sobie dziwię, że dopiero teraz sięgnąłem po cykl będący fundamentem polskiej fantastyki. Książkę nazywaną przez większość fanów tego gatunku pozycją obowiązkową. Co sprawiło, że tak długo zwlekałem, odpowiem krótko – wielomiesięczna kolejka w bibliotece.

Autorem tej niezwykłej powieści jest nie kto inny jak pan Andrzej Sapkowski, śmiem stwierdzić, że pisarz znany każdemu czytelnikowi – jeśli nie w skutek lektury jego dzieł, to zapewne z ogólnego rozgłosu na temat jego osoby. Człowiek posiadający niezwykłą lekkość pióra i wyobraźnię, której wielu autorów może mu tylko zazdrościć.

„Krew elfów”, bo o tej książce mowa, to tytuł otwierający słynną Sagę o Wiedźminie, poprzedzoną dwoma tomami opowiadań („Ostatnie życzenie” i „Miecz przeznaczenia”), które w znaczący sposób mogą wpłynąć na jej odbiór – liczne nawiązania, jak również kontynuacja jednego z ich głównych wątków, który teraz przekształcił się w „kręgosłup” całej fabuły. Nie chciałbym nikomu z czytelników zdradzać czego dokładnie dotyczy opiniowana przeze mnie książka, niemniej jednak muszę napomknąć, iż przedstawione w niej intrygi w niczym nie ustępują legendarnej „Grze o Tron”, czytelnicy powieści G. R. R. Martina wiedzą jak poważny to argument przemawiający na jej korzyść.

Głównym bohaterem powieści jest rzecz jasna kultowy Geralt z Rivii nazywany Białym Wilkiem. Człowiek, choć niektórzy z bohaterów twierdzą inaczej, który zarabia na życie wybawiając ludzi od wszelkiego zła stąpającego po świecie, jednym słowem – wiedźmin. Dawno nie spotkałem się z tak złożonym bohaterem, dla którego główną dewizą życiową jest postępować zgodnie z przyjętymi zasadami. Geralt nie jest niczym chorągiewka na wietrze, nie przybiera masek by w jakiś sposób zasymilować się ze społeczeństwem. Biały Wilk, mimo różnych okoliczności, zawsze jest sobą, honorowym wojownikiem, mistrzem szermierstwa, opiekunem, przyjacielem, ukochaną osobą – wbrew potencjalnemu chłodowi, bijącemu z jego twarzy i oczu, jest to człowiek pełen uczuć, skrajnych emocji niejednokrotnie zmuszających go do złamania przyjętych „reguł gry”. Mimo tak absolutnego fenomenu jakim jest tytułowy wiedźmin, pozostali bohaterowie pod żadnym pozorem nie zostali przyćmieni jego „mocą”. Bard Jaskier, czarodziejka Yennefer czy krasnolud Yarpen również posiadają złożone i niezwykle charakterystyczne osobowości. Każdy jest indywidualistą inaczej patrzącym na świat, każdy z nich na swój sposób potrafi przyciągnąć uwagę czytelnika porywając go w świat magii, potworów, elfów, krasnoludów i driad.

Jednym słowem – panu Sapkowskiemu należy się wieczny hołd za stworzenie tak niesamowitych bohaterów.

Przejdźmy teraz do rozważań na temat samego języka powieści. Jak wspomniałem przytaczając krótką notkę o autorze, posiada on, pozwolę sobie powtórzyć, niezwykłą lekkość pióra. Sposób w jaki pisze należy do rzadkości, a każde kolejne zdanie wywołuje u nas kolejną falę euforii. Czynność tak prosta jak choćby machnięcie mieczem, u Sapkowskiego staje się czynem niemal godnym pieści. Nie myślcie, iż jest to swoisty przerost formy nad treścią, bo tak nie jest. Jednakże z każdej sceny walki emanuje niesamowity dynamizm, w scenach refleksyjnych wręcz czuje się narastącą koncentrację, a w sytuacjach napiętych atmosfera robi się tak gęsta, że zawieszenie na niej trzech siekier i jednego krasnoludzkiego topora nie jest niczym nadzwyczajnym. Jednym słowem – coś wspaniałego.

Kolejnym aspektem zasługującym na pochwałę jest nietuzinkowe, albo inaczej, wyjątkowo profesjonalne i ambitne podejście autora do powieści. Zacznijmy od tego iż pisarz na jej potrzeby stworzył nowy język (Starszą Mowę), którym niekiedy posługują się bohaterowie – pierwszy raz spotykam się z czymś takim. Dodajmy do tego wykreowany przez niego świat – pełen magii, potworów, rycerzy, bandytów, elfów, krasnoludów i rzecz jasna wiedźminów (choć tych jest stosunkowo niewielu). Świat który nie przestajemy poznawać, czujemy się jakbyśmy pojawili się w połowie spektaklu, jednakże w żaden sposób nie utrudnia nam to odbioru całości. Skrupulatnie zagłębiamy się w tajniki nim rządzące, poznajemy jego historię, topografię i politykę, które z każdym kolejnym opisem coraz bardziej nas zaskakują. Naprawdę mocny punkt powieści.

Na tym chciałbym zakończym moją opinię, nie zdradzając tym samym wszystkich pozytywnych stron książki. Zapytacie o negatywy, rzadko mi się zdarza to pisać, ale nie znalazłem w niej żadnych minusów – może z wyjątkiem zniszczonego egzemplarza, ale tak to bywa z popularnymi tytułami które pożyczamy z biblioteki.
„Krew elfów” to powieść którą powinien przeczytać każdy, nie tylko zagorzały zwolennik fantastyki, ale naprawdę każdy czytelnik. W tym miejscu chciałbym zachęcić wszystkich którzy się jeszcze wahają, nie ma chwili do stracenia – sięgnijcie po ten tytuł, zapewniam was, że nie będziecie żałować.

Reklamy

„Miecz przeznaczenia” – Andrzej Sapkowski

14 grudnia 2010 Dodaj komentarz

Tytuł: „Miecz przeznaczenia”

Autor: Andrzej Sapkowski

Wydawnictwo:  superNOWA

Liczba stron: 342

Data wydania:  1992

Ocena: 9/10

——————————

Natychmiast po lekturze „Ostatniego życzenia” dosłownie rzuciłem się na „Miecz przeznaczenia”.

Czy podołał wysoko postawionej poprzeczce, która została w pamięci po ostatnim „skoku” jego poprzednika?

Mogę śmiało odpowiedzieć że tak.

„Miecz przeznaczenia” jest drugim, a zarazem ostatnim tomem opowiadań, które poprzedzają Sagę Wiedźmińską. Tym razem autor wziął na pióro inny motyw przewodni, który sprawdził się nie gorzej, śmiem nawet powiedzieć że lepiej, niż „życzenie” w poprzedniej książce.

Głównym bohaterem nadal pozostaje dobrze nam już znany Geralt z Rivii, wiedźmin z zawodu i zamiłowania, który zajmuje się zwalczaniem wszelkiego zła na tamtejszym świecie. Niezmienne zostały role drugoplanowe, na których czoło wysuwa się mężczyzna o anielskim głosie i umyśle stworzonym przede wszystkim do układania ballad – Jaskier, bo tak mu jest na imię.

Szczerze powiedziawszy nie jestem w stanie zaskoczyć was niczym nowym, wszystkich plusów których było pod dostatkiem w poprzednim tomie, tutaj także nie brakuje. Do tego dochodzą nam zupełnie nowe perypetie głównych bohaterów, których szeregi dość znacznie się powiększają. „Miecz przeznaczenia” do świetnie napisany zbiór opowiadań łączący w sobie wiele różnych wątków.

Nadal nie brakuje pojedynków, rozlewu krwi, zabawnych dialogów i tego z czego słynie pan Sapkowski, czyli umiejętnego wplatania polskiej tradycji, legend i baśni między zdania utworu.

Nie będę dłużej owijał w bawełnę.

„Miecz przeznaczenia” to kolejna obowiązkowa pozycja dla każdego fana nie tylko fantastyki, ale wszelkiej literatury. Nie brakuje w nim fragmentów fantastycznych, humorystycznych, romantycznych czy choćby dramatycznych. Jednym słowem, każdy znajdzie coś dla siebie.

Polecam.

„Ostatnie życzenie” – Andrzej Sapkowski

14 grudnia 2010 Dodaj komentarz

Tytuł: „Ostatnie życzenie”

Autor: Andrzej Sapkowski

Wydawnictwo:  superNOWA

Liczba stron: 288

Data wydania:  1993

Ocena: 9/10

——————————

Pewnego grudniowego poranka zażyczyłem sobie żeby książka Andrzeja Sapkowskiego była dostępna w publicznej bibliotece i z tą myślą przemierzałem kolejne setki metrów by dotrzeć do celu.

Niestety tego dnia szczęście mi nie dopisywało i jedyne co mogłem zrobić to zarezerwować książkę.

Czekałem długo…

Naprawdę długo…

Każdy kolejny dzień wzmagał mój apetyt…

Aż do pamiętnego 4 grudnia,  wtedy to mogłem wreszcie zabrać się za tak wyczekiwaną pozycję.

Czy się zawiodłem?

Nigdy w życiu!

„Ostatnie życzenie” jest pierwszym z dwóch tomów opowiadań poprzedzających Sagę Wiedźmińską. Składa się z siedmiu historii, które pełnią różne funkcje w utworze i są ze sobą luźno powiązane. Niekiedy są wspomnieniami, innym razem dzieją się w teraźniejszości.

Książkę czyta się bardzo przyjemnie i lekko, brak w niej wyszukanego słownictwa i niezrozumiałych sentencji, których interpretacja (przynajmniej w moim odczuciu) uprzykrzyłaby nam lekturę. Kolejne rozdziały pochłaniamy w mgnieniu oka, nie mogąc doczekać się ich zakończenia.

Jak zapewne wiadomo, głównym bohaterem szeregu opowiadań jest wiedźmin Geralt, nazywany Białym Wilkiem. Mimo swego nietuzinkowego zawodu i niebywałych zdolności nie jest przykładem mitycznego herosa. Nie dostrzeżemy wokół niego anielskiej poświaty, zbroi ze smoczych płytek, mieczy z kości wilkołaka czy choćby sztyletów z kłów strzyg. Zamiast tego dostajemy człowieka ubranego w skórzaną kurtkę, pełnego trosk i problemów, mężczyznę który w pewien sposób (z powodu wykonywanego zawodu) czuje się wyrzutkiem społecznym. Nie ma zwyczaju przesiadywać w towarzystwie władców czy zarządców miejskich, znacznie bardziej preferując przydrożną karczmę, pachnącą spiżem i drożdżowym piwem. Stroni od rozlewu krwi, a jedyne czemu się w pełni oddaje to jego zawód. Praca trudna i niebezpieczna, której pracownicy nie są mile widziani w murach miejskich.

Andrzej Sapkowski zapewne w skutek swojego kunsztu, wzniósł na wyżyny wiele przyziemnych problemów, które poruszane są w „Ostatnim życzeniu”, nadając im iście niesamowitą moc przyciągania, siłę która nie pozwoli nam samowolnie oderwać się od kartek. Książce nie brakuje zabawnych momentów, przyjemnych, niekiedy filozoficznych dialogów, zwrotów akcji i tego, co osobiście „wgniotło mnie w ziemię”, czyli nawiązań do baśni i legend. Niektóre fragmenty miażdżą, w dosłownym tego słowa znaczeniu 🙂

Kolejną zaletą książki są bohaterowie, przede wszystkim wyżej opisany Geralt, jak również jego najlepszy przyjaciel, a zarazem kompan Jaskier. Chyba jedna z najciekawszych postaci powieści. Bard który zrobi wszystko dla swoich ballad. Reszta również nie odstępuje im na krok. Każdy z nich jest indywidualnością, z bogatą rozbudowanym charakterem i sposobem bycia.

Podsumowując, „Ostatnie życzenie” należy do kanonu polskiej fantastyki, jest książką którą z pełnym przekonaniem możemy polecać sceptykom, by mogli doświadczyć, co to takiego jest fantastyka, w najlepszym tego słowa znaczeniu.

Polecam.